Ten fragment zamyka cykl uzdrowień z rozdziałów 8-9 podsumowaniem, które przenosi uwagę z pojedynczych cudów na coś szerszego. „Obchodził Jezus wszystkie miasta i wioski, nauczając w synagogach ich i głosząc ewangelię Królestwa, i uzdrawiając wszelką chorobę i wszelką niemoc." To nie były pojedyncze, wyizolowane wydarzenia, tylko systematyczna, wyczerpująca działalność obejmująca cały region.
Reakcja Jezusa na tłumy jest opisana konkretnym, emocjonalnym słowem: „użalił się nad nimi, gdyż byli utrudzeni i opuszczeni jak owce niemające pasterza." To obraz zaniedbania, nie tyle złej woli, co braku przewodnictwa. Ludzie, którzy mieli własnych religijnych przywódców, uczonych w Piśmie, faryzeuszy, a mimo to Jezus widzi ich jako pozbawionych prawdziwego pasterza.
Z tej troski wynika zdanie skierowane do uczniów, które brzmi niemal jak strategiczna ocena sytuacji: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje." Obraz żniwa, dojrzałego plonu czekającego na zebranie, sugeruje pilność. Coś jest gotowe, czeka, a brakuje rąk do pracy.
Ciekawe jest to, co Jezus każe uczniom robić w tym momencie: nie każe im od razu iść i pracować, tylko się modlić o to, żeby Bóg posłał robotników. Modlitwa poprzedza działanie. To zdanie zresztą zapowiada kolejny rozdział, gdzie Jezus rzeczywiście wysyła dwunastu uczniów, jakby modlitwa, o którą właśnie prosił, została wysłuchana niemal natychmiast, poprzez tych samych ludzi, którzy się modlili.