← Wróć do strony głównej
Ewangelia Mateusza i Łukasza · Wielki Tydzień

Zdrada Judasza

radek · Mt. 26:14-16, Łk. 22:1-6
„Wtedy poszedł jeden z dwunastu, imieniem Judasz Iskariot, do arcykapłanów i rzekł: Co mi chcecie dać, a ja go wam wydam? A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników." Mt. 26:14-15

Trzydzieści srebrników. Liczba, która przetrwała w języku jako synonim zdrady, choć dziś mało kto wie, ile to właściwie było pieniędzy. Według Prawa Mojżeszowego to cena niewolnika, odszkodowanie płacone, gdy czyjś wół zabił cudzego sługę (2 Mż. 21:32). Judasz nie sprzedał Jezusa za fortunę. Sprzedał go za taryfę przewidzianą dla niewolnika.

Mateusz podaje ten szczegół bez komentarza, jakby sama liczba mówiła wystarczająco dużo. Łukasz z kolei dodaje coś, co łatwo przeoczyć przy szybkim czytaniu: „szatan wszedł w Judasza". To nie zdejmuje z Judasza odpowiedzialności, nikt w tym fragmencie nie jest przedstawiony jako bezwolna marionetka. Pokazuje jednak, że zdrada rzadko bierze się znikąd. Coś musi się w człowieku najpierw uchylić, zanim wejdzie tam coś gorszego.

Judasz nie działał pod presją chwili. Poszedł do arcykapłanów sam, z własnej inicjatywy, i od tamtej pory „szukał sposobności, aby im go wydać z dala od tłumu". Słowo „sposobność" jest tu kluczowe. Zdrada nie wydarzyła się w jednej chwili słabości. Była planowana, cierpliwie, przez kilka dni, zanim nadarzyła się właściwa okazja.

Trudno nie zapytać, dlaczego. Ewangelie nie dają jednoznacznej odpowiedzi i chyba celowo. Jan sugeruje gdzie indziej, że Judasz przywłaszczał sobie pieniądze ze wspólnej kasy, więc chciwość wydaje się częścią obrazu. To jednak za mało, żeby wyjaśnić, dlaczego ktoś, kto trzy lata chodził za Jezusem, słuchał Jego nauk i widział uzdrowienia na własne oczy, nagle idzie Go sprzedać. Może właśnie o to chodzi: bliskość nie chroni przed zdradą. Czasem jest wręcz odwrotnie, bo tylko ten, kto jest naprawdę blisko, ma w ogóle coś do sprzedania.

Arcykapłani, gdy usłyszeli propozycję Judasza, ucieszyli się i obiecali mu pieniądze. U Marka (14:11) brzmi to niemal jak zwykła transakcja handlowa, nie jak wydanie na śmierć człowieka, którego kilka dni wcześniej całe Jeruzalem witało jak króla. Zbliżało się Święto Przaśników, miasto pełne było pielgrzymów, a przywódcy religijni od dawna szukali sposobu, żeby aresztować Jezusa bez wywoływania zamieszek podczas świąt. Judasz dał im dokładnie to, czego potrzebowali. Sposób, żeby zrobić to po cichu.

Trudno przeczytać ten fragment jako odległą przestrogę sprzed dwóch tysięcy lat. To raczej pytanie, które warto zadać samemu sobie: za co i kiedy jestem gotów sprzedać coś, co powinno być bezcenne. Rzadko dzieje się to nagle. Zwykle zaczyna się od czegoś małego, od uchylonych drzwi, przez które później wchodzi reszta.

„A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników." — Mt. 26:15

Rozważanie ma charakter osobistej refleksji nad tekstem biblijnym, nie oficjalnego komentarza teologicznego którejkolwiek denominacji.