Trzeci z rzędu przykład tego samego wzorca, po jałmużnie i modlitwie przychodzi kolej na post. „A gdy pościcie, nie bądźcie smutni jak obłudnicy; szpecą bowiem twarze swoje, aby ludzie widzieli, że poszczą." Post w tamtej kulturze bywał widoczny: popiół na głowie, podarte szaty, ponura mina, cały repertuar zewnętrznych oznak wyrzeczenia.
Rada Jezusa brzmi niemal przekornie: „Ty zaś, gdy pościsz, namaść głowę swoją i umyj twarz swoją, abyś nie okazywał ludziom, że pościsz, lecz Ojcu swemu, który jest w ukryciu." Zamiast wyglądać na zmęczonego i cierpiącego, uczeń ma wyglądać normalnie, może nawet odświętnie. Post ma być niewidoczny dla otoczenia, żeby jego prawdziwym adresatem pozostał tylko Bóg.
To samo zdanie zamykające, które pojawiło się już przy jałmużnie i modlitwie, wraca tu po raz trzeci: „A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci ci." Powtórzenie nie jest przypadkowe. Trzy razy z rzędu Jezus mówi to samo o trzech różnych praktykach religijnych, jakby chciał, żeby ta zasada wbiła się w pamięć: liczy się motyw, nie widowisko.
Ciekawe, że Jezus zakłada, iż jego słuchacze będą pościć, mówi „gdy pościcie", nie „jeśli". Post nie jest tu kwestionowany jako praktyka. Kwestionowany jest sposób, w jaki łatwo zamienić go w publiczny pokaz pobożności, zamiast prywatnej dyscypliny skierowanej do Boga.