„Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam, abyście się nie sprzeciwiali złemu, ale kto by cię uderzył w prawy policzek, nadstaw mu i drugi." Zasada „oko za oko" w oryginalnym kontekście Prawa Mojżeszowego nie była przyzwoleniem na zemstę, tylko jej ograniczeniem: kara miała być proporcjonalna do winy, nie większa. Jezus jednak nie zatrzymuje się na proporcjonalności. Idzie dalej, w stronę rezygnacji z odwetu w ogóle.
Przykłady, które podaje, są konkretne i praktyczne: nadstawienie drugiego policzka, oddanie płaszcza temu, kto zabiera suknię, przejście dodatkowej mili z kimś, kto zmusza do jednej. Ten ostatni obraz nawiązuje do rzymskiego prawa, które pozwalało żołnierzowi zmusić cywila do noszenia bagażu przez milę. Jezus nie mówi „odmów". Mówi „zrób więcej, niż od ciebie wymagają", co jest reakcją, jakiej nikt się nie spodziewa i jakiej trudno się bronić.
Potem przychodzi zdanie, które dla wielu jest najtrudniejsze w całym Kazaniu na Górze: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują." Nie chodzi o uczucie sympatii, tylko o czynną troskę o dobro kogoś, kto tej troski nie zasłużył, a być może wręcz jej nie chce. Jezus uzasadnia to argumentem, który brzmi niemal jak logiczny dowód: nawet grzesznicy kochają tych, którzy ich kochają, więc gdzie w tym jakakolwiek zasługa? Prawdziwa różnica pojawia się dopiero tam, gdzie miłość wykracza poza to, co naturalne.
Fragment kończy się zdaniem, które łatwo źle zrozumieć: „Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest." To nie jest wezwanie do bezbłędności w sensie technicznym, tylko do dojrzałości, do pełni charakteru, który nie robi wyjątków w miłości ze względu na to, kto na nią zasługuje. Słońce, jak zauważa Jezus dwa wersety wcześniej, wschodzi jednakowo nad złymi i dobrymi. Bóg nie dawkuje dobroci według zasług. To jest wzór, do którego Jezus zaprasza swoich słuchaczy.