Zaraz po chrzcie, zanim Jezus wypowie choćby jedno kazanie, Duch prowadzi go na pustynię, żeby był kuszony przez diabła. Kolejność jest znacząca. Nie najpierw sukces, potem próba. Najpierw czterdzieści dni głodu, samotności i pokusy, dopiero potem publiczna działalność.
Pierwsza pokusa dotyczy głodu, co akurat nie dziwi po czterdziestu dniach postu. „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem." Diabeł nie neguje, kim Jezus jest, tylko sugeruje, żeby użyć tej tożsamości do własnej wygody. Odpowiedź Jezusa pochodzi z Księgi Powtórzonego Prawa: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych." Przez cały ten fragment Jezus w ogóle nie polemizuje własnymi argumentami. Cytuje Pismo, za każdym razem to samo źródło.
Druga pokusa jest bardziej wyrafinowana, bo diabeł też cytuje Pismo, Psalm 91, o aniołach, którzy będą strzegli. „Rzuć się w dół" z narożnika świątyni, żeby aniołowie w spektakularny sposób uratowali Jezusa na oczach tłumu w Jerozolimie. To pokusa efektownego dowodu zamiast cichego zaufania. Jezus odpowiada kolejnym cytatem: „Nie będziesz kusił Pana, Boga swego." Znajomość Pisma nie chroni przed manipulacją nim, jeśli wyrywa się wersety z kontekstu, a w tym wypadku diabeł pomija fragment o chodzeniu drogami Bożymi, nie o skakaniu z dachów dla efektu.
Trzecia pokusa jest już bez owijania w bawełnę: wszystkie królestwa świata w zamian za pokłon diabłu. To najbardziej odsłaniający moment całej sceny, bo pokazuje, do czego naprawdę dąży kusiciel. Nie chodzi o chleb ani o skok z dachu. Chodzi o to, żeby Jezus oddał cześć komuś innemu niż Bogu. Odpowiedź jest krótka i ostateczna: „Idź precz, szatanie! Albowiem napisano: Panu, Bogu swemu, pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz."
Po tej scenie diabeł odstępuje, a aniołowie przychodzą, żeby służyć Jezusowi. Warto zapamiętać ten porządek. Najpierw walka, potem posiłek. Nie ma tu skrótu, żadnej łatwej drogi omijającej pustynię.