Kolejny z sześciu kontrastów w tym rozdziale: „Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim." Ten sam wzorzec, co przy gniewie: grzech zewnętrzny ma swój początek w czymś, co dzieje się dużo wcześniej, w spojrzeniu, w pragnieniu, zanim jeszcze dojdzie do czynu.
Zaraz potem pada jedno z bardziej dosadnych zdań w całej Ewangelii: „Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie... A jeśli prawa ręka twoja gorszy cię, odetnij ją i odrzuć od siebie." Trudno to czytać dosłownie, i chyba nie taki był zamysł. To hiperbola, celowa przesada, żeby pokazać, jak poważnie trzeba traktować własną skłonność do grzechu. Chirurgiczne rozwiązanie problemu, który tak naprawdę siedzi w sercu, niczego by nie rozwiązało, ale sama gotowość do radykalnych kroków, o jakiej mówi ten obraz, jest tu punktem.
Dalej Jezus przechodzi do rozwodu, zaostrzając wcześniejsze przepisy z Prawa Mojżeszowego, które pozwalały na list rozwodowy. „Każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa." Kontekst tego zdania jest szerszy, niż potrafi objąć jeden komentarz, ale sam kierunek jest jasny: małżeństwo miało być trwałe, a łatwość, z jaką ówcześni mężczyźni mogli oddalać żony, nie była, według Jezusa, tym, czego Bóg pierwotnie chciał.
Ostatni fragment dotyczy przysiąg. „Nie przysięgajcie w ogóle... Niechaj mowa wasza będzie: Tak, tak, nie, nie, bo co jest ponadto, to jest od złego." W tamtej kulturze ludzie różnicowali przysięgi na ważniejsze i mniej ważne, w zależności od tego, na co przysięgali, niebo, ziemię, Jerozolimę, własną głowę. Jezus odrzuca cały ten system stopniowania. Jeśli czyjeś słowo samo w sobie jest wiarygodne, żadna dodatkowa przysięga nie jest potrzebna.
Trzy tematy, cudzołóstwo, rozwód, przysięgi, na pierwszy rzut oka różne, łączy jedno: Jezus nie zadowala się zewnętrzną poprawnością. Chce uczciwości sięgającej głębiej, do myśli, do relacji, do samego sposobu mówienia prawdy.